wtorek, 26 stycznia 2016

Weekendowy wypad do lasu

Weekend już za nami. Nawet nowy tydzień rozpoczął się na dobre, a my dalej żyjemy weekendem. Piątkowy wieczór oraz sobota i cała niedziela to dla nas czas w którym możemy pobyć razem. Poza małymi wyjątkami kiedy To. w sobotę musi iść do pracy.

Generalnie to weekendy mamy wolne - więc mamy czas dla siebie, ale i tak jest to za mało xD po każdym weekendzie przychodzi ten moment, że chcielibyśmy go przedłużyć o jeden dzień i cieszyć się byciem razem.

Wczoraj wspólne oglądanie TV, a dziś chwila dla siebie, a właściwie dla bloga, bowiem chcemy pokazać kilka pstryknięć z naszego obiektywu. To nic specjalnego, to tylko fotki pstryknięte wysłużonym Samsungiem :D

Lepsze to niż nic :) Przynajmniej możemy się pochwalić jak spędziliśmy ten weekend, a może komuś przypadnie jakiś obrazek do gustu :))

Nie zapomnieliśmy o naszym blogu stąd też wyrysowaliśmy na śniegu inicjały jakimi się posługujemy na blogu i w życiu :)) Da. & To. jak zawsze razem :)

Jak to To. stwierdził weekend spędziliśmy wspaniale bawiąc się jak dzieci xD taki to powrót do dzieciństwa, było świetnie :)

Copyright: daundto.blogspot.com Do not copy.
Da. & To. wyryte na śniegu :) Podpisaliśmy się także w śniegu xD

Copyright: daundto.blogspot.com Do not copy.
Moje serduszko kofane :) ♥ 

Copyright: daundto.blogspot.com Do not copy.
Spacerując ręka w rękę pokonywaliśmy kolejne odcinki drogi :) Tym razem wracamy już spokojnie. Z powrotem obyło się bez większego wysiłku. Im dalej w las tym bardziej szalone pomysły w głowie się trzymały. Mimo iż było mega zimno, a my by wybrać się na spacer ubraliśmy kalesony, jak za dawnych lat ;-), biegliśmy z dobre pół kilometra :) Oczywiście To. wygrał. Nie pytajcie czy było to celowe, czy nie ^^ :*
Copyright: daundto.blogspot.com Do not copy.
A tu taki oto cud natury. Zima wszędzie wieje, sypie, co nie znaczy, że natura zostanie oszczędzona. Tu na zdjęciu widać jak młode drzewo (chyba grab) podtrzymuje starsze, które w wyniku niesprzyjających warunków atmosferycznych uległo wywróceniu.

Wbrew temu, że było zimno na dworze nam było cieplutko :) Rozgrzani wracaliśmy powoli spacerkiem do domu cykając kolejne fotki :)) Trochę ich się nazbierało, może czas pomyśleć o założeniu jakiegoś albumu, co by zdjęcia nie pozostały tylko w formie elektronicznej, lecz również papierowej :) 
Pozdrawiamy cieplutko,
Da.&To.

czwartek, 21 stycznia 2016

Najciekawsze oferty pracy

Nowy Rok to właściwie nowe wyzwania. U nas takim wyzwaniem jest właśnie szukanie pracy. To. od jakiegoś czasu wydaje się być niezadowolonym z warunków jakie panują u niego w zakładzie. W sumie to każdy z nas jest niezadowolony jeśli jego wynagrodzenie jest poniżej kwoty jaka jest potrzebna by móc swobodnie przeżyć od 10-tego do 10-tego. 

Ja w chwili obecnej nie narzekam zbytnio na swoje wynagrodzenie, wpływa ono regularnie do 10- tego każdego miesiąca. Kwota jest zadowalająca - powiem tak - jak na jedną osobę jest to w zupełności wystarczające. Gorzej gdyż okaże się, że tą kwotę trzeba podzielić przez członków rodziny, wówczas wychodzi niewiele.
Copyright: daundto.blogspot.com Do not copy.
Sytuacja finansowa To. wygląda źle. Przy zarobkach miesięcznych, jak to w tym miesiącu było, niecało 700 zł, można mieć niedosyt, a nawet potrzebę wzięcia losu we własne ręce. Tym samym To. rozesłał już dziesiątki CV i czeka na odzew, pisze kolejne ogłoszenia, oferty, a w między czasie zagląda szukać nowych. 

Czasem ktoś się odezwie, porozmawia i zaproponuje kolejne stawki, które w zestawieniu miesięcznym są bliskie wyżej wspomnianej kwocie, czyli wracamy do punku wyjścia. Szukanie trwa. Spotkania też się zdarzają, zobaczymy jak długo jeszcze.

Ja osobiście również przeglądam oferty, bo może akurat coś ciekawszego się trafi, ktoś może gdzieś zamieści ogłoszenie, które będzie w sam raz dla mnie :) 

Z drugiej strony to zastanawia mnie co ja tak na prawdę chciałbym robić, gdzie bym się widział, jaka praca mogłaby mi sprawiać przyjemność i co mogłoby być zadaniem, które mogłoby przeistoczyć się w hobby. 

A jak to jest u Was? Czy Wasza praca jest przyjemnością? Czy chodzicie tam chętnie, czy tak jak my raczej z obowiązku wynikającego z umowy oraz zobowiązań i potrzeb. 

Trzymajcie kciuki by nam się udało.
Da. & To.

niedziela, 10 stycznia 2016

WOŚP - Großes Orchester der Weihnachtshilfe

Dziś po raz 24. zagrała Orkiestra Świątecznej Pomocy :) 

To bardzo piękna i ważna inicjatywa w której mogą wziąć udział wszyscy obywatele. To bardzo
dobra okazja by pokazać jedność i solidarność ludzką :) Cieszymy się, że my również mogliśmy wziąć w niej udział.
Nie ma to jak mieć poczucie, że swoim działaniem wspomaga się szczytny cel oraz, że kiedyś ten dar, może nam się odpłacić, w bardzo piękny i jakże hojny sposób: ratując nasze życie. 

My dziś dołączyliśmy do zwolennika WOŚP, po raz n-ty, bo który to ciężko nam określić :) 
Copyright: daundto.blogspot.com Do not copy.

Chwała wszystkim działaczom, ludziom dobrej woli, ofiarodawcom i całemu sztabowi Jurka Owsiaka - jesteście po prostu WIELCY. Dziękujemy w imieniu swoim, a także każdego kogo życie zostało uratowane właśnie dzięki tej inicjatywie.

Da.&To.


Heute gab es in Polen 24. Jubiläum vom Größten Orchester der Weihnachtshilfe - WOŚP. 

Wir sind sehr froh, dass wir auch mit machen könnten. Wer diese Initiative nicht kennt sollte, was dazu lesen. Man spendet Kleingeld und bekommt dafür einen Aufkleber mit einem gedruckten Herzen. Im Inneren befindet sich natürlich der Name vom Größten Orchester der Weihnachtshilfe "Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy". Wenn man durch die Straßen flaniert, merkt man sehr schnell, dass die Polen mit spenden wollen, dafür können sie stolz ein Herz tragen. Der Autor Jurek Owsiak ist eine der Personen, die man nicht vergessen kann. Sehr oft hört man schlechte Worte über ihm, aber das was er für die Gesellschaft macht, ist das was man schätzen sollte. 

Wir sind stolz, dass wir spenden können, weil wir sehr gut wissen, dass diese Hilfe auch in der Zukunft zurückkehren kann. Das Leben hat schon mal erwiesen, dass solche Fälle sehr oft vorkommen. Dann gewinnt man das Leben neu. Die Dankbarkeit ist sehr groß und die kann man überall zeigen. 

Es ist schwer zu sagen, wie lange nehmen wir an diesem Fest teil, aber es ist echt schon lange. 

Herzliche Grüße an alle, die gespendet, die diese Hilfe bekommen haben, aber auch für alle Mitmacher, Befürworter der Größten Orchester der Weihnachtshilfe WOŚP.

Wir sind sehr froh, dass wir auch unsere Teilnahme als ein Zeichen des Gutes wahrnehmen können. 

Da.&To.

sobota, 9 stycznia 2016

Gemüsepfanne

Hallo, 
hier mal wieder was auf Deutsch :) 

Das Wochenende fängt für uns wieder ziemlich verlegen an. Freitags Abends unterrichte ich in einer Sprachschule, dann bin ich echt spät zu Hause und To. schläft meistens. So ist mal im Leben, nicht alles ist so einfach und man muss halt auch die Zeit für "füreinander sein" finden. Da haben wir für zwei Tage in der Woche. Es sind Samstag und Sonntag, wobei hab ich letztens gemerkt, dass diese zwei Tage immer mit sich Schwierigkeiten bringen. 

Ich möchte etwas unternehmen, irgendwo raus aus dem Haus. Spaziergang wäre nicht schlecht. Jeweils sieht es schlecht mit unserem Ausflug aus. Ich hab Lust drauf, dennoch To. möchte eher zu Hause bleiben. Er wiederholt, dass es kalt ist und das Wetter nicht mitspielt oder dass er einfach müde ist und möchte sich entspannen. Relaxen ist doch nichts Schlimmes, aber ich mag gar nicht passiv zu sein. Da hab ich den Eindruck, dass die Zeit vergeht und ich hab eigentlich nichts gemacht, rumgesessen oder bloß gepennt. Das ist leider nicht meins. 

Dadurch kommt es bei uns sehr oft zu Meinungsaustausch. Es ist nicht scharf, denn wir zügeln die Nerven, aber das ist ja auch nicht schön, weil es mit der Zeit immer mehr wird und dann kann es eskalieren, was ich natürlich vermeiden möchte. 

Wir haben letztendlich in den Supermarkt gegangen um was zu kaufen. Die Einkäufe sind nötig, ohne geht es nicht. Da war der Weg hin und zurück mühsam. Ich war voller Hoffnung, dass es bald besser wird, aber es war nicht. To. war ruhig und ging gehorsam hinter mir, bzw. Arm in Arm mit mir. 

Als wir nach Hause angekommen waren, ging er ein Buch lesen, ohne irgendwas zu sagen. Kein Wort. Kurz danach ist er raus aus dem Haus. To. besuchte seine Familie (das macht er sehr oft). Als ich fertig mit Auspacken von Einkäufen war, kehrte To. daheim. Ich hab bloß gefragt, ob er mit essen will. Sagte er nur: vielleicht. Der Ton war verstärkt. 
Copyright: daundto.blogspot.com Do not copy.

Bin in die Küche gegangen und habe angefangen unser Abendessen vorzubereiten. So ist auch Gemüsepfanne entstanden. Endeffekt könnt ihr auf dem Bild sehen, hoffentlich sieht es nicht so schrecklich aus :) Ich hab mich bemüht, etwas Leckeres vorzubereiten. Aber ich bin doch kein Koch und meine Erfahrung in der Küche ist auf dem Niveau 0,1 ;) 

Als alles fertig war, hab ich To. zum Tisch eingeladen. Nach ein paar Minuten ist er gekommen. Wir haben wie immer zusammen gegessen. Alles fand ohne Worte statt. Danach bin ich ins Wohnzimmer gegangen und legte mich auf dem Couch hin. To. saß vorne von mir und hat mein Kopf gestreichelt. Es war angenehm, hat gefragt warum ich schlafe? Das konnte ich eigentlich nicht klären, denn ich wusste es selbst nicht. Einfach war es für mich in diesem Moment zu viel, ich wollte vergessen. Leider schossen mir tausend Gedanken durch den Kopf. In Kürze hab gesagt, dass ich den Eindruck habe, dass wir uns auseinander leben. 
Da hab ich wieder die gleiche Erklärung gehört, dass er gar nicht mag rausgehen. Einkäufe? Das ist blöd und langweilig. 
Das könnte ich noch verstehen, oder könnte versuchen, aber so gar nicht aus dem Haus? Einfach nö.

To. fragte mich, warum ich gar nichts auf dem Blog poste? Hab gesagt, soll ich über unserer "Auseinandersetzungen" berichten? Das ist doch nichts interessantes. Wenn man über alles schreibt, dann das ist auch ein Teil von uns, von unserem Leben - hab ich plötzlich gehört, deshalb könnt ihr auch darüber lesen. So ist es auch dieser Text entstanden. 

To. war wieder weg. Dann hab ich mich entschlossen darüber ein bisschen zu berichten. Diesmal auf Deutsch, denn hab lange nichts geschrieben. 

Jetzt liegt To. schon im Bett, da gehe ich auch mal Musik hören oder was lesen und gleich danach schlafen. 

Liebe Grüße,
Da.

środa, 6 stycznia 2016

Europo!

To pierwszy taki wpis, zapewne nie ostatni...

Temat polityki, to trudny temat, lecz takich tematów też trzeba się nie bać poruszać. Nie ma prostej reguły, kto jakie ma poglądy polityczne, poprzez to można się narazić, lecz nie taki mój cel, raczej cel jest taki pociągnąć ludzi do rozmowy...

Odkąd nastała "nowa władza" pod koniec 2015 roku, w naszym pięknym kraju dzieją się różne dziwne rzeczy. Wyborcy zaczęli skakać z kwiatka na kwiatek, dziś widzą "zmianę" w partii J. Kaczyńskiego, jutro zaś "zmianę" zwiastuje .Nowoczesna, Kukiz 15, albo jeszcze inna alternatywa. Gdzie w tym wszystkim poglądy, te które odpowiadają temu co te partie mają wpisane w programy, w swoje podstawy, w swój program? 
Zauważam, że to przestało się liczyć. Ważne było by odsunąć od władzy partię D. Tuska, obecnie E. Kopacz. Mogę to zrozumieć, lecz ludzie wciąż wybierają pomiędzy PiS, a PO - mają wciąż klapki na oczach, że można inaczej, że możemy wybrać również tych, którzy stoją "z boku", bo po za wizją - partie te nie zawsze mają tak silne przebicie jak PiS, czy PO - którzy zarzucają sobie nawzajem niszczenie kraju oraz to, że każdy chce źle, ale obje te partie chcą jednego odbudować Polskę. Mydlenie oczu obywatelom osiągnęło apogeum. Tak źle jeszcze nie było. Ludzie nie potrafią zauważyć, że tam za rogiem, ktoś krzyczy, że to nie jest zmiana wybierając "mniejsze, bądź też większe zło". Wybór mamy, leży on w naszych rękach, ruszmy się.

Każdego dnia niemalże docierają do nas różne bulwersujące słowa, różne zabiegi usprawniania państwa, pod osłoną nocy, który nie są mile postrzegane przez obywateli. Wielu zastanawia się, kto w końcu chce dobrze dla Polski, kto ją podniesie, kto usprawni. Jednak zapominamy o jednym te wszystkie zmiany muszą zaistnieć w czasie, nie da się za pstryknięciem palcami zmienić państwo. Zmiany zachodzą na wielu płaszczyznach i wbrew wszystkiemu uważam, że jest dużo lepiej niż było to kilka lat temu. W mojej ocenie za czasów PO nie było uwstecznienia, które odczułem po przejęciu władzy przez PiS. 

Nie znaczy to, że jestem zwolennikiem partii E. Kopacz. Owszem gdy wybór stał pomiędzy PiS, a
Źródło Fb: KOD, modyfikacja o tłumaczenie na niemiecki.
PO, to głosowałem na PO. Uważałem to za rozsądne i nie żałuję swojego wyboru.

Dziś jednak potencjał widzę w partii, która raczkuje - ale gdy dorośnie będzie dobrą opcją polityczną, która będzie niosła za sobą szereg dobrych zmian. Tego właśnie Polsce potrzeba. 

Prawdą jest również, że niektóre partie są już zbyt "stare" by mogły dalej pracować w niezmiennym składzie. Przedstawicielami narodu powinni być Ci, którzy dobrze znają jego bolączki, ludzie młodzi, z różnych środowisk, ludzie z potencjałem, wykształceni, lecz czego mi osobiście brakuje w polityce, to odpowiedzialności za swoje czyny. Wielu unika właśnie tej odpowiedzialności - bezczelnie udaje, że zapomniał, że tego nie było, a dalej chce uczestniczyć w polityce. Ktoś kto jest skazany, ktoś kto źle przyczynił się dla państwa, działał na jego szkodę nie powinien zasiadać w ławach przedstawicieli narodu. 
Ci co swoje szanse mieli, je zmarnowali, zaprzepaścili, bądź też sami podeptali powinni odejść. Po co głosować na tych, którzy noszą skazy, widoczne skazy, które były wynikiem oszust, manipulacji oraz kłamstwa wyborców?

Wierzę, że Polska wróci do Europy, do tego co wspólnymi siłami tworzymy od 1. maja 2004 roku, a żadne rządy nie zniszczą tego co Polacy dostali od Wspólnoty Europejskiej, i tego co my im zawdzięczamy. 
Dziś czuję się nie tylko Polakiem, nie tylko jestem Polakiem, rodowitym obywatelem naszego kraju, Polski, jestem, czuję się i pozostanę obywatelem Europy, bo to ona jest przyszłością dla nas wszystkich. Wspólnymi siłami możemy podołać wielu przeciwnościom, możemy wspólnie się wesprzeć, wyciągnąć dłoń w potrzebie i stworzyć piękną więź, która dzięki dbałości każdego z ogniw będzie się umacniała w swoich szeregach, tym samym zyska znaczenie, zyska prestiż oraz siłę, którą pokona wszelkie trudności.

P.S. Przepraszam, za dość przenośne wyrażanie myśli, zdaję sobie sprawę, że może być to dość trudne do zrozumienia, jeśli tak, zapraszam do dyskusji.

Pozdrawiam w pokoju,
Da.

piątek, 1 stycznia 2016

Coming out

Dziś mamy już nowy rok, rozpoczął się on dla mnie dość pracowicie. Raniutko pośpieszyliśmy razem z To. do pracy. Drogę na przystanek pokonujemy zwykle w 7 min. dzisiaj pokonaliśmy ją w ciągu 3 min.
Na szczęście dzień trwał tylko od 8 do 12. Potem było już wole i czas przygotowań do Sylwestra. Ten nadszedł dla nas ok. 21. Wtedy też udaliśmy się z To. do moich rodziców. W samochodzie milczeliśmy większość drogi, co prawda słuchaliśmy też muzyki, ale wisienką na torcie była nasza króciutka rozmowa, chodziło mianowicie o mój "coming out"*. Rozmowa ta nie trwała długo. Nim się już skończyła byliśmy u rodziców.

Na początku wypiliśmy kawę, dopiero potem "opracowaliśmy" coś mocniejszego. Oglądając przy okazji Sylwester w TV rozmawialiśmy na przeróżne tematy, choć jeden był najczęstszy - polityka. Jako, że ja mam trudny charakter, to ciężko jest ze mną się dogadać, zwłaszcza, że ojciec w tym temacie nie miał zielonego pojęcia, a jedynie coś co usłyszał od innych, niekoniecznie ludzi błyskotliwych, jak wiadomo ludzie na wsi głównie żyją z tego co przekaże im TV, ew. mają "swojego" mentora, który coś rzecze wśród swoich. I tak braliśmy się za tą politykę od każdej strony. To ojciec chciał bym startował, to mówił coś o "robieniu dla innych", o zaczynaniu "dobrej polityki", ale pojawił się jako wzór polityka, też pewien człowiek, który w mojej ocenie świetnie się w tej roli odnajduje, jest nim Robert Biedroń, prezydent Słupska. Ojciec wielokrotnie wskazywał, że to mądry człowiek i swoją wiedzę bardzo dobrze wykorzystuje w sprawowaniu rządów. Byli też inni wywołani, ale w tak pozytywnych słowach, żaden inny polityk nie został "wysławiony". Niektórych wręcz przeciwnie wspólnie nie lubimy, zwłaszcza, tego który sortuje Polaków.

O północy wypiliśmy po lampce szampana. A rozmowy toczyły się dalej. W między czasie trzeba było się zająć pieskami, które w wyniku strzałów fajerwerków chciały roznieść cały dom. My nie strzelamy petardami, raz, że uważam, że szkoda na to pieniędzy, które można byłoby lepiej wykorzystać, dwa, że szkodzi to właśnie zwierzętom. To już najrozsądniejszy argument.

Było już dość późno, gdy wysyłałem buziaka do To., a ten odwzajemnił się, dopiero wtedy gdy rodzice nie patrzyli. Na chwilę wyszliśmy z pokoju, To. zapytał, czy mówimy im? Odparłem, że nie wiem, "że się boję", "że nie wiem co powiedzieć", "że nie wiem jak powiedzieć". Ale wiedziałem, że taki też był zamiar. Cóż coś rozmawialiśmy, a raczej rodzice z To. mówili, wyszedłem jeszcze raz, chyba odetchnąć głęboko. Wróciłem przysiadłem do stołu i wtedy padły magiczne słowa: "To. to mój chłopak."
Nie wiedząc co powiedzieć dalej, nic nie mówiłem. To. dopowiedział, "że chcieliśmy im to
Copyright: daundto.blogspot.com Do not copy.
powiedzieć". Odpowiedź była bardzo szybka. "Wiemy". "Domyślałam się" powiedziała mama, po czym po chwili dodała, że wie już od dawna. Ojciec też wiedział, bo mama mu powiedziała. A to miało miejsce jakieś 3 lata temu. W dalszej rozmowie wyszło, że siostra powiedziała o mnie rodzince. Jak oni to przyjęli, od nas - bardzo spokojnie. Mama chyba nie umiała mówić o tym, bo była zdenerwowana, trzęsła się widać to było po jej dłoniach, ojciec jak zawsze nic go nie rusza, spokojnie podszedł do tematu. Dalej dowiedzieliśmy się, że wiedzieli odkąd To. był u nich drugi raz. To. po drugiej naszej wizycie sam stwierdził, że mama musi wiedzieć. - Wiedziała. A jak to wyglądało poza sceną? Mama pierwsze dwa tygodnie płakała - jak byłam sama tylko. Najbardziej przeżył to mój młodszy brat, teraz wiem już dlaczego jest taki "powściągliwy, ostrożny, a nawet jakby unikał". Dla niego był to szok, z którym sobie nie mógł poradzić, tak mówiła mama. Przez to dowiedziała się jeszcze kuzynka. Ojciec też chwilowo był wściekły, powiedział w pierwszych chwilach, że nie zaakceptuje, jednak po jakimś czasie sam sobie zadał pytanie: "co z Ciebie za ojciec, skoro zostawiłeś dziecko same zimą?" Zaakceptował to, a ba rozmawiając dalej w pewnym momencie powiedział, coś takiego, to że wy jesteście razem to jest "logiczne". To było bardzo miłe. Mnie zamurowało jak usłyszałem to stwierdzenie.  Później jeszcze rozmowa się toczyła dalej, że jedna z moich cioć wie, bo sama ma syna geja. Mama mówiła, że ta miała jej podgadywać coś, bo sama nie wiedziała chyba jak o tym powiedzieć w rodzinie.
Potem padło, co z mową o tym innym, bo przecież sąsiedzi widzą To. za każdym razem tutaj jak przyjeżdża ze mną. Podpytują, kto to. 
Jak się okazuje wsparcie i dobre słowo padło nie tylko z ust rodziny, bo mąż siostry sam mówił do mamy, że to dziś normalność, a takich ludzi jest więcej, jak szli po mieście u nas pewnego razu, ten temat się nasuną za sprawą przechodniów. 
Wisienką na torcie, zarazem rozluźnieniem atmosfery były słowa ojca. Mam coś jeszcze do was, tego byś nie może - stwierdził. Żebyście się nie pobili jak jeden spojrzy na "dupę" drugiego!" My padliśmy w śmiech - a ten kontynuował, że coś takiego było w TV, pokazywali jak się pobili o innego. 

Po jakimś czasie zeszliśmy znów na tematy polityczne, ogólne, o życiu, nawet ojciec chciał byśmy dojeżdżali z domu do pracy przez ok 3. lata, a to co mamy płacić za stancje odkładali na swój dom. Wyliczał co po roku moglibyśmy sobie już na ten dom kupić, to działkę, to pustaki, to tamto i siamto :) Jednym słowem zaakceptowali i tolerują :)

Także w ten Nowy Rok udaliśmy się hucznie, choć nie było fajerwerków i innej pirotechniki, to słowa, decyzje i wrażenia były niesamowite i pamiętne :)

To. jeszcze śpi, korzystając z tego piszę do Was ten post :) 

Na koniec chciałbym Wszystkim bez wyjątku życzyć takich samych wrażeń, tak dobrego przyjęcia i byście się nie bali mówić o sobie, to bardzo ważny krok. Oj jest nam dużo, dużo lżej. Oboje się cieszymy no i chyba rodzice również :) 

Udanego tego Nowego 2016 roku, nie będzie to rok samych dobrych decyzji, sukcesów, miłości i radości, przede wszystkim zdrowego, spokojnego roku Wam życzymy, właśnie To. przesyła buziaki, a ja się do nich dołączam.

* Coming out = wyjście z szafy - ujawnienie przed inną osobą swojej orientacji seksualnej. Przyznanie się do tego, że jest się LGBT.

Pozdrowienia w nowym roku składają Da. & To.
Pisał Da.

czwartek, 31 grudnia 2015